Nareszcie wróciłam :)
To znaczy, nie to, żebym narzekała. Byłam na festiwalu, a później TŻ miał wolne to zajęliśmy się mieszkaniem. Sama pomalowałam prawie cały kaloryfer! Jestem z niego tak dumna, że mam zamiar każdego odwiedzającego zmuszać do kładzenia się na ziemi i podziwiania dołu kaloryfera, nad którym tak się męczyłam ;)
Przy robocie słuchaliśmy radio, do czego nie mam wiele okazji. Zwykle wybieram Trójkę, na której się wychowałam, ale akurat przy moim nieszczęściu zawsze były audycje "mówione", czytanie, itd a przy pracy chce się muzyki. Słuchaliśmy więc innych stacji, których zwykle unikam, a styczność z nimi mam tylko w PKSach ;) Czekało mnie jednak miłe zaskoczenie - często słyszałam nowe piosenki Rojka oraz Orkiestrę Męskiego Grania - piosenkę 'Elektryczny' uwielbiam po prostu :) Chętnie bym poszła na koncert Męskiego Grania - zawsze chciałam - ale akurat nigdzie nie ma wystarczająco blisko i w dogodnym terminie. No i 80zł, hm, nie to żebym żałowała na kulturę, ale jednak.. Gdybym zarabiała i gospodarowała własnymi pieniędzmi, to byłoby inaczej.
Kiedy wróciłam do domu przesyłka od Ines już na mnie czekała - piękne rzeczy, ale dziś już nie mam siły na bliższe "obczajenie" - widzicie, nawet na szukanie słów nie mam siły :) Może jutro, może pojutro je wypróbuję i koniecznie zamieszczę zdjęcia.
Właśnie, zdjęć nie mam żadnych do pokazania. Taki smutny post, ściana tekstu. Ale obiecuję że będzie lepiej ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz